<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<!-- generator="wordpress/2.3.1" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>Miłość jak z Harlequina</title>
	<link>http://blog.foto24pl.com/pelasia</link>
	<description>Just another blog.foto24pl.com weblog</description>
	<pubDate>Fri, 24 Oct 2008 21:52:42 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.3.1</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>Minęło wiele czasu&#8230; jesień 2008&#8230;</title>
		<link>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/10/24/minelo-wiele-czasu-jesien-2008/</link>
		<comments>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/10/24/minelo-wiele-czasu-jesien-2008/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Oct 2008 21:52:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pelasia</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[1]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/10/24/minelo-wiele-czasu-jesien-2008/</guid>
		<description><![CDATA[Hmmm&#8230;Tak, jak obiecałam sobie&#8230;.tak też skończyłam z Januszem&#8230; Ale czy zapomniałam? Nie! Nie liczę już dni które minęły bez kontaktu&#8230; Jakiś czas temu zadzwoniłam do Wujka Janusza&#8230; Dowiedziałam się, że  Janusz jednak dał się popchnąć tam, gdzie nie chciał&#8230;a gdzie sama Go pchałam&#8230; Pomagałam znaleźć Mu lepszą pracę&#8230;
Gdzy z Nim skończyłam&#8230;..w pierwszej reakcji roztrzaskał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em>Hmmm&#8230;Tak, jak obiecałam sobie&#8230;.tak też skończyłam z Januszem&#8230; Ale czy zapomniałam? Nie! Nie liczę już dni które minęły bez kontaktu&#8230; Jakiś czas temu zadzwoniłam do Wujka Janusza&#8230; Dowiedziałam się, że  Janusz jednak dał się popchnąć tam, gdzie nie chciał&#8230;a gdzie sama Go pchałam&#8230; Pomagałam znaleźć Mu lepszą pracę&#8230;<br />
Gdzy z Nim skończyłam&#8230;..w pierwszej reakcji roztrzaskał komórkę o ścinę. Nie kupił nowej. Później skorzystał z jednej z wielu ofert jakie dzięki moim ogłoszeniom otrzymał. Wujek opowiadał w szczegółach. Janusz jest teraz w Stanach. Wyjechał. Nie zatrzymałam Go. Pozwoliłam. Znów Kogoś zawiodłam&#8230; Ehhh&#8230; Nie będę robić z siebie męczennicy&#8230; Tak miało być&#8230; Tak być powinno.. Przecież i tak nie zaofiaruję Mu nic z Jego marzeń&#8230; Pozostawiłam Jego rodzinie swój tajny numer komórki&#8230; Ale nie odezwał się&#8230;<br />
Co jest najgorsze?<br />
Wiedza, że się odezwie&#8230; Świadomość i pewność tego&#8230;<br />
I przerabianie scenariusza po raz kolejny&#8230;i kolejny i kolejny&#8230;<br />
Miłość potrafi męczyć&#8230; Nie tylko własna..ale i cudza&#8230;<br />
Wiem, że Go nie kocham&#8230;<br />
A jednak Nasze drogi będą się splatać póki oboje będziemy krążyć po TEJ planecie&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/10/24/minelo-wiele-czasu-jesien-2008/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego?</title>
		<link>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/11/dlaczego/</link>
		<comments>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/11/dlaczego/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jun 2008 07:09:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pelasia</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Pamiętnik Pelasi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/11/dlaczego/</guid>
		<description><![CDATA[Dlaczego z Nim skończyłam?
Bo wczoraj miał zadzwonić&#8230;.
Dlaczego nie zadzwonił?
Próbował nieporadnie się z tego wytłumaczyć. Ale nie dałam Mu szans.
Dlaczego nie dałam Mu szansy?
Bo nie mogę dawać komuś szanse bez końca&#8230; Nie Jemu&#8230;
Najwiękrzą wadą Janusza jest niesłowność. Składanie obietnic bez pokrycia to Jego domena. Nie znam kogoś w tym lepszego. Od kiedy sięgam pamięcią wciąż ten [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dlaczego z Nim skończyłam?<br />
Bo wczoraj miał zadzwonić&#8230;.<br />
Dlaczego nie zadzwonił?<br />
Próbował nieporadnie się z tego wytłumaczyć. Ale nie dałam Mu szans.<br />
Dlaczego nie dałam Mu szansy?<br />
Bo nie mogę dawać komuś szanse bez końca&#8230; Nie Jemu&#8230;</p>
<p>Najwiękrzą wadą Janusza jest niesłowność. Składanie obietnic bez pokrycia to Jego domena. Nie znam kogoś w tym lepszego. Od kiedy sięgam pamięcią wciąż ten sam problem, wciąż ta sama zadra, wciąż łamanie danego słowa. Bardzo trudno bagatelizować każdy taki Jego wyskok.</p>
<p>W miniony czwartek zadzwoniłam do Niego i powiedziałam, że na jakiś czas musimy przystopować z rozmowami telefonicznymi. Obiecał, że zadzwoni we wtorek po południu, gdy będę sama. Na drugi dzień jednak nie wytrzymałam i zadzwoniłam, żeby usłyseć Jego głos i dać mu &#8220;wrażenie&#8221;, że jestem, nie znikam. Odebrał, kompletnie pijany. Ledwo był w stanie się wysłowić. Stwierdziłam tylko głośno:  Jesteś nawalony jak autobus. Spytał: A sssschąd wieszzzz Chochanie?<br />
Rozłączyłam się. Nie dlatego, że był pijany. Nie dlatego, że skorzystał z okazji, że mam nie dzwonić (miałam wrażenie, że ta niby-abstynencja przez minionych kilka tygodni miała jakiś cel), nie dlatego, że jest wolnym człowiekiem bez zobowiązań (mieszka w domu z Matką) i ma prawo korzystać z życia, bo na dobrą sprawę nie mam prawa od niego niczego oczekiwać..jest TYLKO moim kochankiem (był-póki co)&#8230;<br />
Rozłączyłam się bo słyszałam tam tych Jego perfidnych kolesi, którzy widzięli w Nim sponsora, kompana do chlania, świetną melinkę na Jego terenie&#8230; Ja byłam dla nich niewygodna. Straciliby takie źródło rozrywki (Janusza) gdybym Go &#8220;usidliła&#8221;. Starali się więc jak mogli, żeby nic Nam z tego nie wyszło podrzegając Janusza tekstami: Dasz się Babie znowu soba rządzić?<br />
Janusz wtedy staje okoniem, Żona dostatecznie mu truła. A kolesie&#8230;przecież oni chcą dla Niego dobrze&#8230;<br />
Zgrywa wtedy hojraka, później&#8230;w samotności, gdy uświadamia sobie, że zasypia a nie może wtulić twarzy w moje włosy&#8230;wtedy żałuje, wtedy jest Mu źle, wtedy czuje, że znów idzie nie tą droga którą powinien&#8230;.<br />
Dlatego się rozłączyłam.<br />
Dlatego ucięłam rozmowę zanim koledzy znów zaczną budzić w Nim buntownika. Zanim znów sam siebie zrani. Zanim zrani mnie.<br />
Podejrzewam, że tak naprawdę dlatego właśnie nie dzwonił, nie odzywał się. Dlatego, że rozłączyłam tamtą rozmowę. Zapewne wytłumaczył to sobie po swojemu : znowu jakaś baba chce mi mówić jak mam żyć. I pewnie dlatego nie dotrzymał obietnicy i nie zadzwonił w umówiony wtorek (wczoraj).<br />
OK.<br />
Wobec tego chyba nie mamy sobie już nic więcej do powiedzenia&#8230;<br />
Dlaczego nie ratuję tego, co było takie piękne?<br />
Bo nie było piekne do końca!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/11/dlaczego/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Ciężko mi&#8230;Zawodzą mnie nawet sny&#8230;</title>
		<link>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/11/ciezko-mizawodza-mnie-nawet-sny/</link>
		<comments>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/11/ciezko-mizawodza-mnie-nawet-sny/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jun 2008 06:48:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pelasia</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Pamiętnik Pelasi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/11/ciezko-mizawodza-mnie-nawet-sny/</guid>
		<description><![CDATA[Dziś są urodziny mojego Męża. Powinnam być radosna, powinnam choć raz w roku stać się na jeden dzień dobra Żoną&#8230; A tymczasem myślę o podłym kochanku, którynaprzekór logice był, jest i będzie najbardziej niesłownym człowiekim w moim życiu&#8230;jednocześnie równiw ważnym co podłym&#8230;.
Obudził mnie alarm w komórce ustawiony na przypomnienie, że dziś mąż zaczyna kolejną wiosnę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś są urodziny mojego Męża. Powinnam być radosna, powinnam choć raz w roku stać się na jeden dzień dobra Żoną&#8230; A tymczasem myślę o podłym kochanku, którynaprzekór logice był, jest i będzie najbardziej niesłownym człowiekim w moim życiu&#8230;jednocześnie równiw ważnym co podłym&#8230;.<br />
Obudził mnie alarm w komórce ustawiony na przypomnienie, że dziś mąż zaczyna kolejną wiosnę w swoim życiu. Przed przebudzeniem miałam sen.:<br />
Janusz idzie, ale mnie ignoruje. Stoję pod małym sklepikiem w swojej dwnej miejscowości. Ten sklep nie istnieje już od 25 lat. Stoję i wpatruj,ę się w Niego z oczekiwaniem. Mija mnie z daleka i wchodzi do sklepu, gdzie czekają Jego koledzy. Ignoruje mnie pijąc piwo i dobrze się bawiąc. I jak to w snach bywa w następnej chwili siedzę na krawężniku tuż przy tym sklepie. Janusz idzie ze swoją żoną. Mijają mnie i słyszę hjej kpinę &#8220;i to ona miała mnie zastąpić?&#8221;. Pogardliwie parsknęła śmiechem. Ich dzieci biegały wesoło wokół rodziców. Janusz spojrzał na mnie, Jego żona poszła przed siebie. Zatrzymał się na chwilę, przysiadł przy mnie. Czułam się zdruzgotana.<br />
-Masz zamiar znów z nią być?-spytałam&#8230;<br />
-Basia&#8230;wiesz&#8230;-nie dokończył. Czułam ból w sercu i ogromna nienawiść do świata. Wiedziałam co chciał, powiedzieć. Chciał sie tłumaczyć, że to Matka Jego dzieci i takie tam bzdury.<br />
Na szczęście obudził mnie alarm w telefonie. Nie musiałam dłużej tego śnić.<br />
Pomyślałam o tym, że muszę skończyć z Januszem zanim zrani mnie mocniej niż dotychczas.<br />
Zadzwoniłam z postanowieniem, że to koniec.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/11/ciezko-mizawodza-mnie-nawet-sny/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Przed chwilą&#8230;</title>
		<link>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/11/przed-chwila/</link>
		<comments>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/11/przed-chwila/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jun 2008 06:30:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pelasia</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Pamiętnik Pelasi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/11/przed-chwila/</guid>
		<description><![CDATA[-Haloooo?- jego głos spowodował, że zadrżało mi serce. To, co miałam zamiar powiedzieć przez chwilę uleciało z mojej głowy. Nie miałam jednak zamiaru się wycofywać.
-Ty bydlaku-powiedziałam zimnym, niskim głosem-twoje obietnice są tak samo gówno warte jak ty.
-Basia, Kochanie&#8230;.dopiero dziś miałem zamiar zadzwonić, bo wyczyściło mi konto w komórce i zamierzałem po pracy zadzwonić&#8230;.-tłumaczył się nieporadnie.
-Chrzań [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>-Haloooo?- jego głos spowodował, że zadrżało mi serce. To, co miałam zamiar powiedzieć przez chwilę uleciało z mojej głowy. Nie miałam jednak zamiaru się wycofywać.<br />
-Ty bydlaku-powiedziałam zimnym, niskim głosem-twoje obietnice są tak samo gówno warte jak ty.<br />
-Basia, Kochanie&#8230;.dopiero dziś miałem zamiar zadzwonić, bo wyczyściło mi konto w komórce i zamierzałem po pracy zadzwonić&#8230;.-tłumaczył się nieporadnie.<br />
-Chrzań się-syknęłam, jak przed laty&#8230;kiedy z pogardą śmiałam się mu w twarz,gdy Jego żona chciała odebrać sobie życie i przybiegł z pretensjami. Naprawdę czuję pogardę, tym razem równie mocną i równie zdecydowaną jak wtedy.- Już nigdy więcej do mnie nie dzwoń bydlaku&#8230; -Dorzuciłam nie dając mu szans na dalsze wyjaśnienia. Po czym rozłączyłam rozmowę.<br />
To chyba koniec.<br />
Pozostanie mi wpisywanie myśli.<br />
Do czasu aż za kilka lat znów sobie o Nim przypomnę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/11/przed-chwila/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>wczorajsza rozmowa telefoniczna&#8230;jeszcze był maj&#8230;</title>
		<link>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/01/wczorajsza-rozmowa-telefonicznajeszcze-byl-maj/</link>
		<comments>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/01/wczorajsza-rozmowa-telefonicznajeszcze-byl-maj/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 May 2008 23:21:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pelasia</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Pamiętnik Pelasi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/01/wczorajsza-rozmowa-telefonicznajeszcze-byl-maj/</guid>
		<description><![CDATA[-Obawiam się Januszku, że nieprędko się spotkamy&#8230;
-Jak to?-spytał lekko zaniepokojony.
-Mąż postanowił pracować na etat w naszym mieście&#8230;.będzie więc w domu codziennie, każdej nocy&#8230;każdego weekendu&#8230;
-Proszę, nie mów mi takich rzeczy&#8230; Basiu, coś wymyślimy&#8230;.Nie możemy tak dalej żyć&#8230;
-A co zrobimy? No co? - spytałam zaczepnie- Nie mamy na to wpływu&#8230;
-I nie wiesz kiedy choć mniej-więcej się spotkamy?
-Gdzieś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>-Obawiam się Januszku, że nieprędko się spotkamy&#8230;<br />
-Jak to?-spytał lekko zaniepokojony.<br />
-Mąż postanowił pracować na etat w naszym mieście&#8230;.będzie więc w domu codziennie, każdej nocy&#8230;każdego weekendu&#8230;<br />
-Proszę, nie mów mi takich rzeczy&#8230; Basiu, coś wymyślimy&#8230;.Nie możemy tak dalej żyć&#8230;<br />
-A co zrobimy? No co? - spytałam zaczepnie- Nie mamy na to wpływu&#8230;<br />
-I nie wiesz kiedy choć mniej-więcej się spotkamy?<br />
-Gdzieś w listopadzie&#8230;<br />
Jego milczenie mnie zmroziło.<br />
-Co??!!- przeklął- Przecież ja nie dam rady&#8230; Jezu&#8230; Malutka&#8230; Kwiatuszku&#8230; Musimy coś zrobić&#8230;<br />
-Ale co Janusz? Przecież wiedzięliśmy, że tak będzie&#8230;Jestem mężatką i trzeba się z tym liczyc&#8230;<br />
-Nie! Mogę Ci zadać pytanie?<br />
Wiedziałam o co chce spytać ale po chwili milczenia zgodziłam się.<br />
-Chcesz ze mną być? Jesteś pewna, że chcesz spędzić ze mną wieczność?<br />
Moje milczenie przedłużało się w nieskończoność. Nie mogłam zaprzeczyć, bo kocham Go i marzę o wspólnej przyszłości..ale jeszcze nie jestem na to gotowa. W tym milczeniu było aż gęsto od strachu Janusza&#8230; Widać wiele musiało Go kosztować odwagi zadanie tego pytania. Ja jednak wbrew sobie odpowiedziałam pytaniem:<br />
-Ale zdajesz sobie sprawę, że dla mnie nie ma opcji &#8220;życia na kocią łapę&#8221;?<br />
-Tak Kwiatuszku&#8230;Wiem&#8230;Pytam czy jesteś pewna, że chcesz być moją Żoną?<br />
Po raz pierwszy słyszałam w Jego głosie tę niesamowitą powagę słów. To było to, autentyczne oświadczyny&#8230; Poczułam się przecudownie&#8230; Marzyłam przecież o tym jeszcze jako nastolatka&#8230;<br />
-Tak - odpowiedziałam z wachaniem- Wiesz, że tak&#8230;..ale dopóki nie będę przekonana, że jesteś pewien czego chcesz i dlaczego tego chcesz&#8230;.musimy poczekać z decyzjami.<br />
-To znaczy?- spytał chcąc się upewnić czy dobrze mnie zrozumiał.<br />
-To znamczy, że wiem..jestem pena, że nie do końca wiesz czy napewno tego chcesz&#8230;zresztą&#8230;ja tez&#8230; Chyba potrzebujemy czasu żebyśmy nabrali pewności&#8230;. Oboje&#8230;<br />
-Dobrze Kochanie, więc potrzebujesz czasu&#8230;Ile? Tydzien?<br />
-&#8230;-milczałam<br />
-Dwa tygodnie?<br />
-&#8230;<br />
-Miesiąc?- w Jego głosie pojawił sie lęk.<br />
-&#8230;<br />
-Rok?!- spytał stanowczo.<br />
-Januszku&#8230;tego nie da się okreslić na czas&#8230; To przyjdzie samo, samo sie ujawni&#8230; Ale&#8230; Wiem, nic samo sie w życiu nie dzieje, wiem&#8230; My musimy coś zmienić&#8230;My musimy coś zrobić, żeby być razem&#8230; Samo się to nie zrobi&#8230;<br />
-No właśnie!- wtrącił krótko.<br />
-Ale chodzi o to, że pewności nie można wymusić&#8230; Nie chcę żebyś był ze mną bo chce Ci się zmian&#8230; Albo mi&#8230; Bycie z drugim człowiekiem to nie zabawa&#8230; To bardzo poważna decyzja i trzeba mieć milon % pewności, że tego właśnie się pragnie&#8230; Na tym buduje się związki a nie na chęci zmian&#8230; Janusz&#8230; Próbuję Ci powiedzieć, że poczekajmy&#8230; Myśl o tym, zastanawiaj się, myśl&#8230;. Tak długo az pewnego dnia obudzisz się rano i będziesz już wiedział napewno czego pragniesz&#8230;<br />
-Ok Malutka. Więc jeszcze poczekamy..- smutek przebijał się przez Jego słowa. Wzdychając ciężko powiedział- Załamałem się teraz&#8230;Mam ochotę się nachlac&#8230;<br />
-Nie rób tego, tylko na trzeźwo możesz dojrzec do decyzji jakie Nas czekaja&#8230;<br />
-&#8230;- teraz On milczał.<br />
-Janusz musi byc dobrze.<br />
-Basia&#8230;takich kobiet jak Ty nie ma więcej na świecie!- niemal wykrzyczał to do słuchawki - Ja nigdy już nie poznam kobiety takiej jak Ty, bo takiej drugiej nie ma&#8230; Tak strasznie Cię kocham&#8230;Jezu&#8230;Mam w oczach łzy&#8230;<br />
-Janusz&#8230;-nie wiedziałam co powiedzieć, moje oczy były suche, serce zastygło, nie chciało czuć.-Janusz&#8230; Skarbie&#8230; Po prostu gdy pewnego dnia będziesz gotów&#8230;powiedz mi to, wtedy będziemy musięli coś zrobić&#8230;.<br />
-I co? Co mi wtedy odpowiesz?-czekał na odpowiedź, chyba bardzo istottną dla Niego<br />
-Odpowiem, że-zawahałam się- że teraz jestem gotowa poważnie pomyśleć o Nas, naprawdę podjąć decyzję.<br />
-Aha - nie był zadowolony z odpowiedzi.<br />
-Janusz&#8230; Może już za tydzień sam sie wypalisz&#8230; I cała ta rozmowa straci ważność&#8230;<br />
-O czym Ty pieprzysz?-zdenerwował się- Ja JUŻ wiem czego chcę&#8230;<br />
-Nie wiesz&#8230;- wmawiałam Mu- Wcale nie wiesz, bo to trudna decyzja. Nie możesz wpakować się &#8220;próbnie&#8221; w moje życie i jak Ci się nie spodoba&#8230;to odejść zostawiając mnie samą, ze zrujnowanym życiem!-podniosłam głos.<br />
-Wiem&#8230;Nie chcę robić żadnyc prób&#8230; Tak dobrze mi z Tobą było&#8230;Od kiedy tylko sięgam pamięcia&#8230; Malutka, ja wiem czego chcę&#8230; Wieczności z Toba&#8230;<br />
-Dobrze Skarbie&#8230;-westchnęłam zmęczona obciążeniem emocjonalnym- Skończmy na dziś tę rozmowę&#8230;<br />
Przez chwilę milczał, nie chciał kończyć rozmowy, ale jak zwykle moja wola wygrała.<br />
-Ok Basia, buziaczki, od teraz będę myślał&#8230;choć i tak już wiem&#8230; Ale będę myslał&#8230; Ty też myśl&#8230;<br />
-Będę Januszku&#8230; Buziaczki Kochanie, śpij słodko - i rozłączyłam się bo czułam, że w powietrzu wisi jeszcze mnóstwo Jego pytań. ie byłam na nie przygotowana.<br />
To wszystko i tak znowu zbyt daleko zaszło&#8230; Jestem dziś strasznie rozbita&#8230;<br />
Nie mogę przeciż przez wieczność zwodzić i Jego i Męża&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/06/01/wczorajsza-rozmowa-telefonicznajeszcze-byl-maj/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>29 MAJ 2008 NIE JEST DOBRZE&#8230;.</title>
		<link>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/29/29-maj-2008-nie-jest-dobrze/</link>
		<comments>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/29/29-maj-2008-nie-jest-dobrze/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 May 2008 21:39:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pelasia</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Pamiętnik Pelasi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/29/29-maj-2008-nie-jest-dobrze/</guid>
		<description><![CDATA[Kurcze, wczoraj sama się wygadałam, że mam kontakt z Januszem&#8230; Mąż w sumie bezproblematycznie wpadł na ten trop. Parę lat wstecz Janusz miał Mu załatwić ropę do Naszego dieselka&#8230; Tym razem też coś wspomniał&#8230; A ja Mężowi&#8230; Dwa do dwóch i była awantura z samego rana&#8230; Od tego czasu jest coraz gorzej&#8230; Choć wyglądało,że będzie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kurcze, wczoraj sama się wygadałam, że mam kontakt z Januszem&#8230; Mąż w sumie bezproblematycznie wpadł na ten trop. Parę lat wstecz Janusz miał Mu załatwić ropę do Naszego dieselka&#8230; Tym razem też coś wspomniał&#8230; A ja Mężowi&#8230; Dwa do dwóch i była awantura z samego rana&#8230; Od tego czasu jest coraz gorzej&#8230; Choć wyglądało,że będzie ok.<br />
-Ja wiem skąd Ty to paliwo chcesz załatwić, domyślałem się, że ciągle masz kontakt z tym gościem z tamtego miasta (i tu przytoczył Jego pseudo).<br />
Zamilkłam, nie chciałam ani zaprzeczać ani potwierdzać. Niech wszystko toczy się swoimi torami-myślałam.<br />
-Jestem pewien, że z Nim sypiasz. Ale ja mam to gdzieś. Kocham Cię.<br />
Te słowa mnie zamurowały. W sumie po pierwsze nigdy nie mówi mi o tym tak sam z siebie, muszę to wymuszać. A do tego zamiast standardowej reakcji (wściekłość, wyzwiska, rozstanie) nagle przypomniał sobie o czułości. W jakimś stopniu mnie to wkurzyło, że potrzebuje &#8220;zagrożenie&#8221; żeby się postarać. W pewnym sensie to mnie przybiło, bo trudniej będzie zakończyć ten związek o ile wogóle się na to zdobędę.<br />
Dziś od rana nerwówka, zadymy, awantury, prowokacje. Ciągle coś Mu się nie podoba. Ja też mam tego dość.<br />
-Mógłbyś troszkę pobyć ze mną a nie z pilotem i telewizorem, porozmawiać, po prostu pobyć ze mną a nie obok mnie - powiedziałam wieczorem kładąc sie obok.<br />
-Przestań kur&#8230; narzekać! Dość mam tego! Ciągle trujesz, marudzisz, narzekasz!<br />
Po tym odwrócił się tyłkiem i po raz kolejny pokazał mi, że jako Mąż napewno się nie sprawdza. Mogę u Niego znaleźć wszystko niemalże oprócz fajnego seksu i&#8230;ciepła, czułości&#8230;.<br />
Gdyby nie Janusza wyjazd dziś byłby przełomowy dzień. Kazałabym się Mężopwi spakować i wynieść raz na zawsze! Od tylu już lat znoszę te wrzaski w odpowiedzi na moje potrzeby czułości, że mam tego dość. Dość!!!! Dość!!!! Dość!!!!<br />
-Wal się - rzuciłam wstając z łóżka i poszłam do komputera. Miałam dobry humor i jak zwykle On postarał się, żebym go straciła. W takich chwilach nienawidzę Go strasznie&#8230;..<br />
Siedzę i zastanawiam się co zrobić. Kazać Mu się wynosić? Sprowokować kolejną bezowocną dyskusję o Naszym związku, gdzie w efekcie On zacznie wydzierać mordę na całe osiedle a ja płakać&#8230; Czy przemilczeć to i zyć tak pozostałe mi lata życia&#8230;. Nie wiem co robić&#8230;<br />
Do Janusza nie zwrócę się z niczym. Nie wiem czemu ale mam wrażenie, że nie powinnam obciażać Go tymi problemami. Sama powinnam rozwiązać problemy w swoim małżeństwie. Tak mi się wydaje. Miałam ochotę wyżalić Mu się z tego, że Mąż nie daje mi tego, co On potrafi dać w nadmiarze&#8230; Ale czy powinnam sprowadzać Jego rolę do chusteczki do nosa? Nie wydaje mi się&#8230; Nie spełnia przecież takiej roli&#8230; Jest Kimś bardzo ważnym.<br />
Niebardzo wiem czy nie poczułby się jak taka właśnie chusteczka na łzy. I czy zniesie taką rolę.<br />
Nie&#8230;Chyba nie&#8230;<br />
Jestem dziś wyjątkowo przybita. Nie chcę iść z tym ani do Janusza ani domaga się niczego więcej od Męża. To bez sensu. Wiem tylko, że gdyby nie Janusza wyjazd&#8230;.dziś pewnie nastąpiłby przełom w Naszym związku&#8230;<br />
Najgorsze jest jednak, że wcale nie wiem czy tego chcę&#8230;<br />
Niczego już nie wiem&#8230;<br />
Ale może to tylko samotność&#8230;.myśli wywołane głęboką samotnością&#8230;<br />
A może się wypalam?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/29/29-maj-2008-nie-jest-dobrze/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>24 maj 2008 rozmowa telefoniczna</title>
		<link>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/25/24-maj-2008-rozmowa-telefoniczna/</link>
		<comments>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/25/24-maj-2008-rozmowa-telefoniczna/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 May 2008 17:02:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pelasia</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Pamiętnik Pelasi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/25/24-maj-2008-rozmowa-telefoniczna/</guid>
		<description><![CDATA[-Haloooooo-radosny głos wiedział kto obudził Jego dzwonek w komórce
-Cześć Skarbie- szepnęłam bezustannie kontrolując czy mąż nie wynurza się z sypialni. Głośno zapuszczona muza w salonie musiała skutecznie tłumić dzwięki telefoniczniej rozmowy w kuchni.
-Cześć Malutka&#8230;-oczami wyobraźni widziałam uśmiech na ustach Janusza.
-Co słychać Kociaku?-spytałam.
-Basiu&#8230;o rany, jak Cię słyszę odrazu wraca mi humor&#8230;czekałem&#8230;
-Wiem, ja też bezustannie o Tobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>-Haloooooo-radosny głos wiedział kto obudził Jego dzwonek w komórce<br />
-Cześć Skarbie- szepnęłam bezustannie kontrolując czy mąż nie wynurza się z sypialni. Głośno zapuszczona muza w salonie musiała skutecznie tłumić dzwięki telefoniczniej rozmowy w kuchni.<br />
-Cześć Malutka&#8230;-oczami wyobraźni widziałam uśmiech na ustach Janusza.<br />
-Co słychać Kociaku?-spytałam.<br />
-Basiu&#8230;o rany, jak Cię słyszę odrazu wraca mi humor&#8230;czekałem&#8230;<br />
-Wiem, ja też bezustannie o Tobie myślę&#8230;<br />
-Basiu&#8230;musimy coś z tym zrobić&#8230; Wiesz&#8230;nie powiem Ci narazie nic ale ja mam już plan&#8230;Jak wrócę&#8230;<br />
-Tak? A zdradź jakieś szczegóły-podpuszczałam Go, chciałam coś wiedzieć, czy to jest to-o czym myśle.<br />
-Nie, teraz Ci nie powiem Malutka, ale już chyba mam dobry plan. W każdym razie Basiu&#8230;.my musimy być razem&#8230; Popatrz, ja już wogóle nie żyję tak, jak kiedyś, nawet rodzina mnie nie poznaje&#8230;Ty wiesz Maleńka jak wspaniale jest budzić się trzeźwym, wracać do domu trzeźwym, jak super jest siąść z rodziną i normalnie spędzić miły wiosenny wieczór? Nie miałem pojęcia, że bez piwa może być tak fajnie&#8230; I nareszcie dociera do mnie czego chcę&#8230;<br />
-Tak? A czego chcesz?-spytałam skracając Jego opowieści&#8230;wiedziałam, że bardzo się zmienił przez minionych kilka tygodni, Jego poglądy, pragnienia i myślenie zmieniło się radykalnie. Na lepsze. Choć cieszyła mnie Jego radość ze zmian, chęć dzielenia się tym ze mną&#8230;.to jednak chciałam by był świadom skąd te zmiany, co je spowodowało.<br />
-Ciebie Basiu, ja nie chcę żyć dłużej tak, jak żyłem&#8230; Musisz być zawsze obok mnie Kochanie moje&#8230;<br />
-Wiesz, że nie będzie łatwo Januszku&#8230;Musisz wykazać więcej woli i determinacji niż ja&#8230;bo chyba tylko Twoja odwaga jest w stanie popchnąć mnie do własnych zmian&#8230;<br />
-Wiem Basiu, wiem&#8230;. I wiem co muszę zrobić&#8230;Jak wrócę wszystko zrobię&#8230;<br />
Milczenie, oboje zastanawialiśmy się nad słowami które padły. Zabrnęliśmy już strasznie daleko.<br />
-Daleko to zaszło Januszku, prawda?<br />
-Tak. I nie ma juz odwrotu Basiu&#8230;<br />
-Oby było jak mówisz&#8230;Nigdy przez 15 lat nie wydarzyło się między Nami tak wiele jak przez ostatnich kilka tygodni&#8230;<br />
-Dorosłem Basiu&#8230; I dla Ciebie chcę teraz żyć&#8230;<br />
-Jeszcze za wcześnie na tę rozmowę Kochanie&#8230;-szepnęłam-jeszcze przyjdzie na to czas i pora.<br />
-Dobrze Basiu, ale pamiętaj&#8230;Nie tylko ja wiem co Nas czeka, Ty wiesz, moja rodzina wie&#8230; Już wszyscy wszystko wiedzą&#8230; Ja nie pozwolę Ci uciec&#8230; Nigdy&#8230;..<br />
-Ale Słonko&#8230;-studziłam Jego zapały-jeszcze wiele musi się wydarzyć, wierz mi&#8230;na tę rozmowę przyjdzie czas&#8230;<br />
-Ok Maleńka&#8230;wyszorowałem dziś auto jak do ślubu&#8230;.spróbuj się wyrwać na popołudnie, chciałbym zabrac cię nad morze, pospacerować po plaży, zjeść kolację przy szumie fal&#8230;<br />
-Janusz, Skarbie, przecież wiesz, że to awykonalne. Niby co mam powiedzieć, że gdzie jadę? Po co? Do kogo? Kochanie&#8230;to się nie uda&#8230;<br />
-Proszę Basiu&#8230;<br />
-Nie da rady. Wiesz, że mój mąż ciągle mnie wszędzie targa ze sobą&#8230;i oczekuje tego samego. Nigdy nigdzie bez Niego nie jestem. Nie wymyślę nic, co dałoby się obejść&#8230;.co mogłoby sie udać&#8230;<br />
-Ehhhh&#8230;.-wzdychał smutnie<br />
Naprawdę nie ma opcji,żebym urwała się kiedykolwiek w na tyle sprytny sposób, żeby mąż czegoś nie wywęszył. Jakoś tak się to wszystko ułożyło. Nie chodzi o kontrolę.<br />
-Basiu, za tydzień Czarek (Janusza kuzyn a chłopak z którym spędziłam 8 lat w tej samej klasie SP) bierze ślub i marzę o tym, że będziesz tam ze mną. Wiem, że trudno będzie Ci coś wymyśleć ale spróbuj&#8230;Boże&#8230;ile ja bym dał, żebyś mogła tam ze mną pojechać&#8230;<br />
-Przykro mi Kochanie&#8230;-nie dodawałam nic więcej, nawet w najśmielszych snach nie liczyłam, że mogłoby to być możliwe. Wesele o 100 km od mojego miasta, dwa dni poza domem&#8230;weekend&#8230;Nie! To się nie uda choćbym przesunęła góry. Nie ma szans.<br />
-Basiu&#8230;proszę Cię&#8230;to dla mnie takie ważne, chcę żeby naprawdę wszyscy w mojej rodzinie poznali moją Ukochaną&#8230;.<br />
Milczałam&#8230;Zastanawiałam się co powiedzieć. Brakowało mi słów a jednak rzekłam:<br />
-Jeśli mnie się zabiera, to zabiera się na zawsze&#8230;mnie nie można mieć na zawołanie, wypozyczyć&#8230; Póki jestem mężatką, póki jestem z tym mężem&#8230;musimy trzymać się zasad Kochanie&#8230;A zasada jest taka, że jeszcze nie jesteśmy gotowi być razem.<br />
-Wiem Malutka&#8230;wiem&#8230;ehhhh<br />
Przykro było mówić te słowa&#8230;docierały do Nas obojga tak brutalnie&#8230;<br />
-Ale jak wrócę to już będzie blisko moich urodzin Basiu. Masz ponad miesiąc&#8230; Spróbuj znaleźć dla mnie 2 dni bo chcę te urodziny spędzić tylko z Toba. Bo nie wiem jak ja to przeżyję&#8230;<br />
Zamilkłam&#8230;chciałam się rozłączyć&#8230;Znów mam powtarzać te same słowa?! Ścisnęło mnie w dołku.<br />
-Zobaczymy Januszku&#8230; Jeszcze mamy tyle czasu&#8230; Może jeszcze nie wrócisz&#8230;<br />
-No tak, masz rację&#8230; Ale pomyśl o tym Basiu&#8230;<br />
-Obiecuję- cmoknęłam głośno w słuchawkę&#8230;westchnął ciężko.<br />
-Kurcze&#8230;tak Cię teraz przytulić&#8230; Budzę się w nocy i szukam Cię obok ale trafiam tylko na miękki podgłówek. Niefajnie jest uświadamiać sobie, że nie ma Cię obok Basiu&#8230;<br />
-Wiem, wiem o tym&#8230;.znam to&#8230;<br />
-Mdli mnie, nie wiem co się ze mną dzieje ale czasem jak sobie o Nas myślę to robi mi się niedobrze,jakbym miał zwymiotować&#8230;tak mi jakoś ciężko na żołądku&#8230; Chyba coś mi jest&#8230;<br />
-Nie Janusz&#8230;Nie wiesz co się dzieje?-uśmiechnęłam się szeroko do siebie<br />
-Nie wiem&#8230;<br />
-Chyba sie zakochałeś&#8230;<br />
-O rany&#8230;Nawet o tym nie pomyślałem&#8230; A rzeczywiście zawsze jak mi tak ciężko bo myślę o tym, że powinniśmy być razem a nie osobno&#8230;zawsze wtedy mam mdłości&#8230; Ale numer&#8230; Nawet nie wiedziałem, że tak to jest&#8230;.<br />
-Tak to jest&#8230;ale tylko wtedy gdy kochasz i musisz tęsknić&#8230; kiedy nie jest łatwo&#8230;<br />
-Basia, ja chyba oszalałem&#8230; Spakuj się Kochanie, zabierz co Ci potrzebne i uciekaj stamtąd, przyjeżdżaj do mnie&#8230;Na zawsze&#8230;<br />
-Hehe-starałam się być jedyną rozsądną stroną w tym szaleństwie-Wiesz, że nigdy nie wrócę do Naszego miasta&#8230;.Nigdy, przyrzekłam to sobie&#8230;Pozatym &#8230;Ehhhh&#8230;<br />
-Wiem Basiu..Wiem&#8230;Ale czasem mam wrażenie, że tylko tak da się to wszystko posklejać&#8230;<br />
-Nie, można to zrobić inaczej Kochanie&#8230; Ale teraz zostawię Cię z tymi myślami&#8230; Dobranoc Januszku&#8230;<br />
-Dobranoc Basiu&#8230;<br />
Głośne cmoknięcie w słuchawce i rozłączyłam rozmowę&#8230;<br />
Tak naprawdę to sama siebie zostawiłam z tymi myślami&#8230; Ale wiem już, że Janusz naprawdę&#8230;wreszcie&#8230;pokochał mnie z całych sił&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/25/24-maj-2008-rozmowa-telefoniczna/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>czwartek 22 maja 2008</title>
		<link>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/22/czwartek-22-maja-2008/</link>
		<comments>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/22/czwartek-22-maja-2008/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 May 2008 17:54:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pelasia</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Pamiętnik Pelasi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/22/czwartek-22-maja-2008/</guid>
		<description><![CDATA[Mija kolejny dzień bez Janusza&#8230;
Codziennie mamy kontakt&#8230;
Mój tajny numer w tajnej komórce bezustannie jest wyłączony&#8230;mąż wciąż blisko&#8230; Odemnie więc zależy czy Nasze głosy splotą się choć przez chwilę&#8230; Dzwonię w tajemnicy, tylko w chwilach gdy tęsknota doskwiera mi zbyt mocno&#8230;
Mam zastrzeżony numer a jednak Janusz zawsze wie gdy to właśnie ja dzwonię&#8230; Odbiera i słyszę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mija kolejny dzień bez Janusza&#8230;<br />
Codziennie mamy kontakt&#8230;<br />
Mój tajny numer w tajnej komórce bezustannie jest wyłączony&#8230;mąż wciąż blisko&#8230; Odemnie więc zależy czy Nasze głosy splotą się choć przez chwilę&#8230; Dzwonię w tajemnicy, tylko w chwilach gdy tęsknota doskwiera mi zbyt mocno&#8230;<br />
Mam zastrzeżony numer a jednak Janusz zawsze wie gdy to właśnie ja dzwonię&#8230; Odbiera i słyszę przyjemne: hallooooo&#8230;.<br />
W Jego dźwięku rozbrzmiewa radosna nuta, czułość i ulga po oczekiwaniu.<br />
Ale te krótkie, ciche rozmowy to tak mało&#8230;tak strasznie mało&#8230;.<br />
Dziś naszła mnie konkluzja, że nic nie ma sensu, że My nigdy nie będziemy razem&#8230; że to się nie uda!<br />
Ale poza tymi chwilami zwątpienia trwam raczej w biernym oczekiwaniu na ciąg dalszy.<br />
Mąż nie rusza się z domu, całymi dobami leży w sypialni z pilotem w ręku. Nawet nie liczę na seks. Jest coraz gorzej. W tym roku kochaliśmy się moze 4 razy.<br />
Nie..nie zastanawiam się czemu&#8230; Po co? Po 8 latach bycia razem nie chce mi się już nawet starać by to zmienić&#8230; Do tanga trzeba bowiem dwojga&#8230;<br />
Czy kocham męża? Nie&#8230; Coś Nas łączy, to prawda&#8230;.ale to chyba zbyt mało by związek małżeński mógł przetrwać&#8230; Już dwukrotnie w przeciągu 2 lat przeszliśmy poważny kryzys z rozstaniem w finale. Z braku innych opcji ciągnęliśmy to jednak dalej. Wygoda - ot, cała tajemnica.<br />
Nie mamy dzieci. Nie udało się. I mam nadzieję, że sie nie uda póki nie będę pewna, że chcę spędzić z Ojcem dziecka reszty życia&#8230;<br />
Ale&#8230;wróćmy do Janusza.<br />
Wiele wydarzyło się w Naszym życiu. Ostatecznie historia rozwlekła się już na 15 lat. Nie wiadomo jaki będzie THE END. W każdym razie napewno jakiś nastąpi&#8230;<br />
Dziś jednak jest mi niewymownie ciężko. Ale z drugiej strony cieszę się, że Janusz wyjeżdża&#8230; Będziemy mięli czas przetrawić to, co się dzieje&#8230;jakoś się z tym oswoić&#8230;przemyśleć&#8230;być może nawet zaplanować COŚ.<br />
Nie będzie łatwo..ale kto mówił, że będzie łatwo?<br />
Narazie warto przeczekać całą tę burzę emocji&#8230;zobaczyć czy przetrwa&#8230;choć&#8230;hehe&#8230;skoro przetrwała 15 lat&#8230;.<br />
Dziwny jest ten świat&#8230;<br />
Cały obowiązek podjęcia decyzji leży na moich barkach. Janusz może tylko oczekiwać. Ostatecznie to ja jestem mężatką i zmiany w moim życiu byłyby o wiele drastyczniejsze od zmian w Jego życiu. A w grę wchodzi założenie wspólnej rodziny, ślub, dzieci itp itd.<br />
Chociaż to nie gra&#8230;<br />
Narazie kocham i chcę kochać&#8230;<br />
Narazie jestem kochana i Ktoś o mnie marzy&#8230;<br />
Narazie jednak moje dni nie ulegną zmianie&#8230; Muszę..Musimy czekać&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/22/czwartek-22-maja-2008/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>rok później&#8230;maj 2008</title>
		<link>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/21/rok-pozniejmaj-2008/</link>
		<comments>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/21/rok-pozniejmaj-2008/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 May 2008 02:18:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pelasia</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Pamiętnik Pelasi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/21/rok-pozniejmaj-2008/</guid>
		<description><![CDATA[Mąż wyjechał w długą trasę&#8230;na 8 tygodni. Po 3 tygodniach nudzenia się miałam okazję wysłać list do Janusza. Krótki. Nr telefonu i imię.
Zadzwonił natychmiast. Natychmiast przyjechał.
Tym razem powitał mnie słowami:
-wyjdź za mnie Basiu&#8230;.czekaliśmy 15 lat, wyjdź za mnie błagam Cie&#8230;jestem wolny&#8230;
Uśmiechnęłam się i zamknęłam Jego usta pocałunkiem. Nie chciałam takich rozmów. A może nie byłam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mąż wyjechał w długą trasę&#8230;na 8 tygodni. Po 3 tygodniach nudzenia się miałam okazję wysłać list do Janusza. Krótki. Nr telefonu i imię.<br />
Zadzwonił natychmiast. Natychmiast przyjechał.<br />
Tym razem powitał mnie słowami:<br />
-wyjdź za mnie Basiu&#8230;.czekaliśmy 15 lat, wyjdź za mnie błagam Cie&#8230;jestem wolny&#8230;<br />
Uśmiechnęłam się i zamknęłam Jego usta pocałunkiem. Nie chciałam takich rozmów. A może nie byłam na to gotowa&#8230;.<br />
Spędzał u mnie każdą noc. Tylko przed pracą zabierał z domu lunch i wieczorem jadł obiad u siebie. Noce były Nasze. Tygodnie mijały. Weekendy spędzał z Synami. Dawno był po rozwodzie.<br />
Ostatni weekend przed powrotem mojego męża spędził ze mną&#8230;<br />
Było tak cudownie, jak nigdy wcześniej. Padło tyle słów&#8230;tyle myśli nigdy nie wypowiedzianych&#8230;. Wszystko zostało wyjaśnione, co powinno było być wyjaśnione przez pryzmat lat.<br />
Zakochaliśmy się w sobie szalenie.<br />
-Wyjeżdżam na kilkanaście tygodni Basiu&#8230;-powiedział ostatniej nocy&#8230;Twój mąż wraca jutro&#8230;Wiesz jak bardzo Cię kocham&#8230;tym razem napewno nie pozwolę Ci uciec przed tym, co czujesz i co ja czuję. Nie chcę dłużej czekać. Jak wrócę&#8230;musimy wszystko uregulować. Będziesz moją Żoną i już nigdy mi nie uciekniesz. Raz przeoczyłem najwspanialszą Basię na świecie i w życiu już tego nie powtórzę&#8230;<br />
Padło wiele obietnic, planów&#8230;miłość po raz pierwszy rozkwitła&#8230;.w pełniiii&#8230;.<br />
I znów jest wiosna&#8230; Wiosna jest Nam przeznaczona&#8230;<br />
Mąż wrócił&#8230;.dzwonimy do siebie w tajemnicy&#8230;<br />
Nie ma piękniejszych i smutniejszych zarazem wspomnień ani piękniejszej i zlęknionej bardziej miłości niż jest teraz&#8230;.między Nami&#8230;<br />
Ale czy będziemy razem&#8230;okaże się za kilkanaście tygodni&#8230;<br />
Ja nie mam odwagi powiedzieć mężowi, że dawno Go nie kocham&#8230;<br />
Ale może tym razem miłość wygra?<br />
To już przyszłość i będę o niej pisać&#8230; Bo dla Niej warto życ&#8230;.<br />
Wiem to ja, wie to Janusz, wie to Moja Mamusia, Tatuś, Jego Tatuś&#8230;.<br />
Teraz Jego rodzina mnie uwielbia&#8230;.bo&#8230;.Janusz przy mnie ożył, stał się szczęśliwym człowiekiem&#8230;Wiedzą kim jestem&#8230;. Ale teraz już nie jestem postrzegana przez nich jako Kopciuch lecz jedyny lek na Janusza ból&#8230;<br />
Czy będzie happy end?<br />
Możliwe&#8230;ale nie dla wszystkich&#8230;..</p>
<p>Minęło 15 lat od dnia gdy ujrzałam Go w drzwiach kawiarni i zmiękły mi kolana&#8230;..nadal mi miękna&#8230;.Ale przy tym serce szaleje&#8230;.</p>
<p>c.d.n.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/21/rok-pozniejmaj-2008/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>kolejne 2 lata upłynęły&#8230;</title>
		<link>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/21/kolejne-2-lata-uplynely/</link>
		<comments>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/21/kolejne-2-lata-uplynely/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 May 2008 02:04:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pelasia</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Pamiętnik Pelasi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/21/kolejne-2-lata-uplynely/</guid>
		<description><![CDATA[Wybiegłam z nowego mieszkania po szybkie zakupy. Przecisnęłam sie przez maleńki przesmyk między budkami handlowymi&#8230;i przy wylocie zderzyłam się z kimś nagle&#8230;
-O rany!-parsknął śmiechem staranowany głos.
Spojrzeliśmy na siebie&#8230;.To był Janusz. Oboje zdumieni, zdezorientowani&#8230;rzuciliśmy się sobie w ramiona ale miejsce było strasznie publiczne, w okolicy nowi znajomi&#8230;Uffff&#8230;
-Janusz, nie mogę teraz nawet rozmawiać&#8230;muszę uciekać&#8230;
Szybko zapisałam Mu na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wybiegłam z nowego mieszkania po szybkie zakupy. Przecisnęłam sie przez maleńki przesmyk między budkami handlowymi&#8230;i przy wylocie zderzyłam się z kimś nagle&#8230;<br />
-O rany!-parsknął śmiechem staranowany głos.<br />
Spojrzeliśmy na siebie&#8230;.To był Janusz. Oboje zdumieni, zdezorientowani&#8230;rzuciliśmy się sobie w ramiona ale miejsce było strasznie publiczne, w okolicy nowi znajomi&#8230;Uffff&#8230;<br />
-Janusz, nie mogę teraz nawet rozmawiać&#8230;muszę uciekać&#8230;<br />
Szybko zapisałam Mu na kartce swój numer telefonu komórkowego i pobiegłam szeptając:  odezwij się jak najszybciej.<br />
Zadzwonił następnego dnia. Akurat sama byłam w domu. Wziął wolne i przyjechał natychmiast do mojego nowego miasta. Wpadł do mojego mieszkania i natychmiast wylądowaliśmy sobie w objęciach. Jak zawsze nienasyceni, żądni najpierw siebie, później słów&#8230;<br />
Ja dobiegałam 32 lat, on 40. Było o czym rozmawiać.<br />
Powiedział, że jest w trakcie separacji z Wioletą, że urodził im się drugi syn. Ogólnie miał nadzieję na lepsze jutro i żal, że stracił mnie tamtej strasznej nocy 23 sierpnia 1993. Było wiele słów.<br />
Przez dwa tygodnie reagował na każdy mój telefon, odrazu urlop i gnał do mnie.<br />
Ale po dwóch tygodniach zamilkłam, nie zadzwoniłam więcej, zmieniłam numer. Znów zniknęłam.<br />
Sądził, że chcę zachować małżeństwo, że wybrałam&#8230;więc czasem tylko kręcił się na ulicy przed moim blokiem&#8230;.nigdy nie dostrzeżony.</p>
<p>W końcu dał za wygraną wierząc, że nie zapomnę o Nim&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.foto24pl.com/pelasia/2008/05/21/kolejne-2-lata-uplynely/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
