Aktualności
Ciężko mi…Zawodzą mnie nawet sny…
11 czerwiec 2008 napisane przez pelasia
Dziś są urodziny mojego Męża. Powinnam być radosna, powinnam choć raz w roku stać się na jeden dzień dobra Żoną… A tymczasem myślę o podłym kochanku, którynaprzekór logice był, jest i będzie najbardziej niesłownym człowiekim w moim życiu…jednocześnie równiw ważnym co podłym….
Obudził mnie alarm w komórce ustawiony na przypomnienie, że dziś mąż zaczyna kolejną wiosnę w swoim życiu. Przed przebudzeniem miałam sen.:
Janusz idzie, ale mnie ignoruje. Stoję pod małym sklepikiem w swojej dwnej miejscowości. Ten sklep nie istnieje już od 25 lat. Stoję i wpatruj,ę się w Niego z oczekiwaniem. Mija mnie z daleka i wchodzi do sklepu, gdzie czekają Jego koledzy. Ignoruje mnie pijąc piwo i dobrze się bawiąc. I jak to w snach bywa w następnej chwili siedzę na krawężniku tuż przy tym sklepie. Janusz idzie ze swoją żoną. Mijają mnie i słyszę hjej kpinę “i to ona miała mnie zastąpić?”. Pogardliwie parsknęła śmiechem. Ich dzieci biegały wesoło wokół rodziców. Janusz spojrzał na mnie, Jego żona poszła przed siebie. Zatrzymał się na chwilę, przysiadł przy mnie. Czułam się zdruzgotana.
-Masz zamiar znów z nią być?-spytałam…
-Basia…wiesz…-nie dokończył. Czułam ból w sercu i ogromna nienawiść do świata. Wiedziałam co chciał, powiedzieć. Chciał sie tłumaczyć, że to Matka Jego dzieci i takie tam bzdury.
Na szczęście obudził mnie alarm w telefonie. Nie musiałam dłużej tego śnić.
Pomyślałam o tym, że muszę skończyć z Januszem zanim zrani mnie mocniej niż dotychczas.
Zadzwoniłam z postanowieniem, że to koniec.
Stworzono w Pamiętnik Pelasi |
Leave a reply
You must be logged in to post a comment.
