Aktualności

Subscribe to RSS feed

29 MAJ 2008 NIE JEST DOBRZE….

29 maj 2008 napisane przez pelasia

Kurcze, wczoraj sama się wygadałam, że mam kontakt z Januszem… Mąż w sumie bezproblematycznie wpadł na ten trop. Parę lat wstecz Janusz miał Mu załatwić ropę do Naszego dieselka… Tym razem też coś wspomniał… A ja Mężowi… Dwa do dwóch i była awantura z samego rana… Od tego czasu jest coraz gorzej… Choć wyglądało,że będzie ok.
-Ja wiem skąd Ty to paliwo chcesz załatwić, domyślałem się, że ciągle masz kontakt z tym gościem z tamtego miasta (i tu przytoczył Jego pseudo).
Zamilkłam, nie chciałam ani zaprzeczać ani potwierdzać. Niech wszystko toczy się swoimi torami-myślałam.
-Jestem pewien, że z Nim sypiasz. Ale ja mam to gdzieś. Kocham Cię.
Te słowa mnie zamurowały. W sumie po pierwsze nigdy nie mówi mi o tym tak sam z siebie, muszę to wymuszać. A do tego zamiast standardowej reakcji (wściekłość, wyzwiska, rozstanie) nagle przypomniał sobie o czułości. W jakimś stopniu mnie to wkurzyło, że potrzebuje “zagrożenie” żeby się postarać. W pewnym sensie to mnie przybiło, bo trudniej będzie zakończyć ten związek o ile wogóle się na to zdobędę.
Dziś od rana nerwówka, zadymy, awantury, prowokacje. Ciągle coś Mu się nie podoba. Ja też mam tego dość.
-Mógłbyś troszkę pobyć ze mną a nie z pilotem i telewizorem, porozmawiać, po prostu pobyć ze mną a nie obok mnie - powiedziałam wieczorem kładąc sie obok.
-Przestań kur… narzekać! Dość mam tego! Ciągle trujesz, marudzisz, narzekasz!
Po tym odwrócił się tyłkiem i po raz kolejny pokazał mi, że jako Mąż napewno się nie sprawdza. Mogę u Niego znaleźć wszystko niemalże oprócz fajnego seksu i…ciepła, czułości….
Gdyby nie Janusza wyjazd dziś byłby przełomowy dzień. Kazałabym się Mężopwi spakować i wynieść raz na zawsze! Od tylu już lat znoszę te wrzaski w odpowiedzi na moje potrzeby czułości, że mam tego dość. Dość!!!! Dość!!!! Dość!!!!
-Wal się - rzuciłam wstając z łóżka i poszłam do komputera. Miałam dobry humor i jak zwykle On postarał się, żebym go straciła. W takich chwilach nienawidzę Go strasznie…..
Siedzę i zastanawiam się co zrobić. Kazać Mu się wynosić? Sprowokować kolejną bezowocną dyskusję o Naszym związku, gdzie w efekcie On zacznie wydzierać mordę na całe osiedle a ja płakać… Czy przemilczeć to i zyć tak pozostałe mi lata życia…. Nie wiem co robić…
Do Janusza nie zwrócę się z niczym. Nie wiem czemu ale mam wrażenie, że nie powinnam obciażać Go tymi problemami. Sama powinnam rozwiązać problemy w swoim małżeństwie. Tak mi się wydaje. Miałam ochotę wyżalić Mu się z tego, że Mąż nie daje mi tego, co On potrafi dać w nadmiarze… Ale czy powinnam sprowadzać Jego rolę do chusteczki do nosa? Nie wydaje mi się… Nie spełnia przecież takiej roli… Jest Kimś bardzo ważnym.
Niebardzo wiem czy nie poczułby się jak taka właśnie chusteczka na łzy. I czy zniesie taką rolę.
Nie…Chyba nie…
Jestem dziś wyjątkowo przybita. Nie chcę iść z tym ani do Janusza ani domaga się niczego więcej od Męża. To bez sensu. Wiem tylko, że gdyby nie Janusza wyjazd….dziś pewnie nastąpiłby przełom w Naszym związku…
Najgorsze jest jednak, że wcale nie wiem czy tego chcę…
Niczego już nie wiem…
Ale może to tylko samotność….myśli wywołane głęboką samotnością…
A może się wypalam?

Stworzono w Pamiętnik Pelasi |

Leave a reply

You must be logged in to post a comment.

 

Profesjonalne bezpłatne statystyki www