Aktualności
24 maj 2008 rozmowa telefoniczna
25 maj 2008 napisane przez pelasia
-Haloooooo-radosny głos wiedział kto obudził Jego dzwonek w komórce
-Cześć Skarbie- szepnęłam bezustannie kontrolując czy mąż nie wynurza się z sypialni. Głośno zapuszczona muza w salonie musiała skutecznie tłumić dzwięki telefoniczniej rozmowy w kuchni.
-Cześć Malutka…-oczami wyobraźni widziałam uśmiech na ustach Janusza.
-Co słychać Kociaku?-spytałam.
-Basiu…o rany, jak Cię słyszę odrazu wraca mi humor…czekałem…
-Wiem, ja też bezustannie o Tobie myślę…
-Basiu…musimy coś z tym zrobić… Wiesz…nie powiem Ci narazie nic ale ja mam już plan…Jak wrócę…
-Tak? A zdradź jakieś szczegóły-podpuszczałam Go, chciałam coś wiedzieć, czy to jest to-o czym myśle.
-Nie, teraz Ci nie powiem Malutka, ale już chyba mam dobry plan. W każdym razie Basiu….my musimy być razem… Popatrz, ja już wogóle nie żyję tak, jak kiedyś, nawet rodzina mnie nie poznaje…Ty wiesz Maleńka jak wspaniale jest budzić się trzeźwym, wracać do domu trzeźwym, jak super jest siąść z rodziną i normalnie spędzić miły wiosenny wieczór? Nie miałem pojęcia, że bez piwa może być tak fajnie… I nareszcie dociera do mnie czego chcę…
-Tak? A czego chcesz?-spytałam skracając Jego opowieści…wiedziałam, że bardzo się zmienił przez minionych kilka tygodni, Jego poglądy, pragnienia i myślenie zmieniło się radykalnie. Na lepsze. Choć cieszyła mnie Jego radość ze zmian, chęć dzielenia się tym ze mną….to jednak chciałam by był świadom skąd te zmiany, co je spowodowało.
-Ciebie Basiu, ja nie chcę żyć dłużej tak, jak żyłem… Musisz być zawsze obok mnie Kochanie moje…
-Wiesz, że nie będzie łatwo Januszku…Musisz wykazać więcej woli i determinacji niż ja…bo chyba tylko Twoja odwaga jest w stanie popchnąć mnie do własnych zmian…
-Wiem Basiu, wiem…. I wiem co muszę zrobić…Jak wrócę wszystko zrobię…
Milczenie, oboje zastanawialiśmy się nad słowami które padły. Zabrnęliśmy już strasznie daleko.
-Daleko to zaszło Januszku, prawda?
-Tak. I nie ma juz odwrotu Basiu…
-Oby było jak mówisz…Nigdy przez 15 lat nie wydarzyło się między Nami tak wiele jak przez ostatnich kilka tygodni…
-Dorosłem Basiu… I dla Ciebie chcę teraz żyć…
-Jeszcze za wcześnie na tę rozmowę Kochanie…-szepnęłam-jeszcze przyjdzie na to czas i pora.
-Dobrze Basiu, ale pamiętaj…Nie tylko ja wiem co Nas czeka, Ty wiesz, moja rodzina wie… Już wszyscy wszystko wiedzą… Ja nie pozwolę Ci uciec… Nigdy…..
-Ale Słonko…-studziłam Jego zapały-jeszcze wiele musi się wydarzyć, wierz mi…na tę rozmowę przyjdzie czas…
-Ok Maleńka…wyszorowałem dziś auto jak do ślubu….spróbuj się wyrwać na popołudnie, chciałbym zabrac cię nad morze, pospacerować po plaży, zjeść kolację przy szumie fal…
-Janusz, Skarbie, przecież wiesz, że to awykonalne. Niby co mam powiedzieć, że gdzie jadę? Po co? Do kogo? Kochanie…to się nie uda…
-Proszę Basiu…
-Nie da rady. Wiesz, że mój mąż ciągle mnie wszędzie targa ze sobą…i oczekuje tego samego. Nigdy nigdzie bez Niego nie jestem. Nie wymyślę nic, co dałoby się obejść….co mogłoby sie udać…
-Ehhhh….-wzdychał smutnie
Naprawdę nie ma opcji,żebym urwała się kiedykolwiek w na tyle sprytny sposób, żeby mąż czegoś nie wywęszył. Jakoś tak się to wszystko ułożyło. Nie chodzi o kontrolę.
-Basiu, za tydzień Czarek (Janusza kuzyn a chłopak z którym spędziłam 8 lat w tej samej klasie SP) bierze ślub i marzę o tym, że będziesz tam ze mną. Wiem, że trudno będzie Ci coś wymyśleć ale spróbuj…Boże…ile ja bym dał, żebyś mogła tam ze mną pojechać…
-Przykro mi Kochanie…-nie dodawałam nic więcej, nawet w najśmielszych snach nie liczyłam, że mogłoby to być możliwe. Wesele o 100 km od mojego miasta, dwa dni poza domem…weekend…Nie! To się nie uda choćbym przesunęła góry. Nie ma szans.
-Basiu…proszę Cię…to dla mnie takie ważne, chcę żeby naprawdę wszyscy w mojej rodzinie poznali moją Ukochaną….
Milczałam…Zastanawiałam się co powiedzieć. Brakowało mi słów a jednak rzekłam:
-Jeśli mnie się zabiera, to zabiera się na zawsze…mnie nie można mieć na zawołanie, wypozyczyć… Póki jestem mężatką, póki jestem z tym mężem…musimy trzymać się zasad Kochanie…A zasada jest taka, że jeszcze nie jesteśmy gotowi być razem.
-Wiem Malutka…wiem…ehhhh
Przykro było mówić te słowa…docierały do Nas obojga tak brutalnie…
-Ale jak wrócę to już będzie blisko moich urodzin Basiu. Masz ponad miesiąc… Spróbuj znaleźć dla mnie 2 dni bo chcę te urodziny spędzić tylko z Toba. Bo nie wiem jak ja to przeżyję…
Zamilkłam…chciałam się rozłączyć…Znów mam powtarzać te same słowa?! Ścisnęło mnie w dołku.
-Zobaczymy Januszku… Jeszcze mamy tyle czasu… Może jeszcze nie wrócisz…
-No tak, masz rację… Ale pomyśl o tym Basiu…
-Obiecuję- cmoknęłam głośno w słuchawkę…westchnął ciężko.
-Kurcze…tak Cię teraz przytulić… Budzę się w nocy i szukam Cię obok ale trafiam tylko na miękki podgłówek. Niefajnie jest uświadamiać sobie, że nie ma Cię obok Basiu…
-Wiem, wiem o tym….znam to…
-Mdli mnie, nie wiem co się ze mną dzieje ale czasem jak sobie o Nas myślę to robi mi się niedobrze,jakbym miał zwymiotować…tak mi jakoś ciężko na żołądku… Chyba coś mi jest…
-Nie Janusz…Nie wiesz co się dzieje?-uśmiechnęłam się szeroko do siebie
-Nie wiem…
-Chyba sie zakochałeś…
-O rany…Nawet o tym nie pomyślałem… A rzeczywiście zawsze jak mi tak ciężko bo myślę o tym, że powinniśmy być razem a nie osobno…zawsze wtedy mam mdłości… Ale numer… Nawet nie wiedziałem, że tak to jest….
-Tak to jest…ale tylko wtedy gdy kochasz i musisz tęsknić… kiedy nie jest łatwo…
-Basia, ja chyba oszalałem… Spakuj się Kochanie, zabierz co Ci potrzebne i uciekaj stamtąd, przyjeżdżaj do mnie…Na zawsze…
-Hehe-starałam się być jedyną rozsądną stroną w tym szaleństwie-Wiesz, że nigdy nie wrócę do Naszego miasta….Nigdy, przyrzekłam to sobie…Pozatym …Ehhhh…
-Wiem Basiu..Wiem…Ale czasem mam wrażenie, że tylko tak da się to wszystko posklejać…
-Nie, można to zrobić inaczej Kochanie… Ale teraz zostawię Cię z tymi myślami… Dobranoc Januszku…
-Dobranoc Basiu…
Głośne cmoknięcie w słuchawce i rozłączyłam rozmowę…
Tak naprawdę to sama siebie zostawiłam z tymi myślami… Ale wiem już, że Janusz naprawdę…wreszcie…pokochał mnie z całych sił…
Stworzono w Pamiętnik Pelasi |
Leave a reply
You must be logged in to post a comment.
