Aktualności

Subscribe to RSS feed

czwartek 22 maja 2008

22 maj 2008 napisane przez pelasia

Mija kolejny dzień bez Janusza…
Codziennie mamy kontakt…
Mój tajny numer w tajnej komórce bezustannie jest wyłączony…mąż wciąż blisko… Odemnie więc zależy czy Nasze głosy splotą się choć przez chwilę… Dzwonię w tajemnicy, tylko w chwilach gdy tęsknota doskwiera mi zbyt mocno…
Mam zastrzeżony numer a jednak Janusz zawsze wie gdy to właśnie ja dzwonię… Odbiera i słyszę przyjemne: hallooooo….
W Jego dźwięku rozbrzmiewa radosna nuta, czułość i ulga po oczekiwaniu.
Ale te krótkie, ciche rozmowy to tak mało…tak strasznie mało….
Dziś naszła mnie konkluzja, że nic nie ma sensu, że My nigdy nie będziemy razem… że to się nie uda!
Ale poza tymi chwilami zwątpienia trwam raczej w biernym oczekiwaniu na ciąg dalszy.
Mąż nie rusza się z domu, całymi dobami leży w sypialni z pilotem w ręku. Nawet nie liczę na seks. Jest coraz gorzej. W tym roku kochaliśmy się moze 4 razy.
Nie..nie zastanawiam się czemu… Po co? Po 8 latach bycia razem nie chce mi się już nawet starać by to zmienić… Do tanga trzeba bowiem dwojga…
Czy kocham męża? Nie… Coś Nas łączy, to prawda….ale to chyba zbyt mało by związek małżeński mógł przetrwać… Już dwukrotnie w przeciągu 2 lat przeszliśmy poważny kryzys z rozstaniem w finale. Z braku innych opcji ciągnęliśmy to jednak dalej. Wygoda - ot, cała tajemnica.
Nie mamy dzieci. Nie udało się. I mam nadzieję, że sie nie uda póki nie będę pewna, że chcę spędzić z Ojcem dziecka reszty życia…
Ale…wróćmy do Janusza.
Wiele wydarzyło się w Naszym życiu. Ostatecznie historia rozwlekła się już na 15 lat. Nie wiadomo jaki będzie THE END. W każdym razie napewno jakiś nastąpi…
Dziś jednak jest mi niewymownie ciężko. Ale z drugiej strony cieszę się, że Janusz wyjeżdża… Będziemy mięli czas przetrawić to, co się dzieje…jakoś się z tym oswoić…przemyśleć…być może nawet zaplanować COŚ.
Nie będzie łatwo..ale kto mówił, że będzie łatwo?
Narazie warto przeczekać całą tę burzę emocji…zobaczyć czy przetrwa…choć…hehe…skoro przetrwała 15 lat….
Dziwny jest ten świat…
Cały obowiązek podjęcia decyzji leży na moich barkach. Janusz może tylko oczekiwać. Ostatecznie to ja jestem mężatką i zmiany w moim życiu byłyby o wiele drastyczniejsze od zmian w Jego życiu. A w grę wchodzi założenie wspólnej rodziny, ślub, dzieci itp itd.
Chociaż to nie gra…
Narazie kocham i chcę kochać…
Narazie jestem kochana i Ktoś o mnie marzy…
Narazie jednak moje dni nie ulegną zmianie… Muszę..Musimy czekać…

Stworzono w Pamiętnik Pelasi |

Leave a reply

You must be logged in to post a comment.

  • Nawigacja

  • Kategorie

    Archiwum

     

    Profesjonalne bezpłatne statystyki www