Aktualności

Subscribe to RSS feed

rok później…maj 2008

21 maj 2008 napisane przez pelasia

Mąż wyjechał w długą trasę…na 8 tygodni. Po 3 tygodniach nudzenia się miałam okazję wysłać list do Janusza. Krótki. Nr telefonu i imię.
Zadzwonił natychmiast. Natychmiast przyjechał.
Tym razem powitał mnie słowami:
-wyjdź za mnie Basiu….czekaliśmy 15 lat, wyjdź za mnie błagam Cie…jestem wolny…
Uśmiechnęłam się i zamknęłam Jego usta pocałunkiem. Nie chciałam takich rozmów. A może nie byłam na to gotowa….
Spędzał u mnie każdą noc. Tylko przed pracą zabierał z domu lunch i wieczorem jadł obiad u siebie. Noce były Nasze. Tygodnie mijały. Weekendy spędzał z Synami. Dawno był po rozwodzie.
Ostatni weekend przed powrotem mojego męża spędził ze mną…
Było tak cudownie, jak nigdy wcześniej. Padło tyle słów…tyle myśli nigdy nie wypowiedzianych…. Wszystko zostało wyjaśnione, co powinno było być wyjaśnione przez pryzmat lat.
Zakochaliśmy się w sobie szalenie.
-Wyjeżdżam na kilkanaście tygodni Basiu…-powiedział ostatniej nocy…Twój mąż wraca jutro…Wiesz jak bardzo Cię kocham…tym razem napewno nie pozwolę Ci uciec przed tym, co czujesz i co ja czuję. Nie chcę dłużej czekać. Jak wrócę…musimy wszystko uregulować. Będziesz moją Żoną i już nigdy mi nie uciekniesz. Raz przeoczyłem najwspanialszą Basię na świecie i w życiu już tego nie powtórzę…
Padło wiele obietnic, planów…miłość po raz pierwszy rozkwitła….w pełniiii….
I znów jest wiosna… Wiosna jest Nam przeznaczona…
Mąż wrócił….dzwonimy do siebie w tajemnicy…
Nie ma piękniejszych i smutniejszych zarazem wspomnień ani piękniejszej i zlęknionej bardziej miłości niż jest teraz….między Nami…
Ale czy będziemy razem…okaże się za kilkanaście tygodni…
Ja nie mam odwagi powiedzieć mężowi, że dawno Go nie kocham…
Ale może tym razem miłość wygra?
To już przyszłość i będę o niej pisać… Bo dla Niej warto życ….
Wiem to ja, wie to Janusz, wie to Moja Mamusia, Tatuś, Jego Tatuś….
Teraz Jego rodzina mnie uwielbia….bo….Janusz przy mnie ożył, stał się szczęśliwym człowiekiem…Wiedzą kim jestem…. Ale teraz już nie jestem postrzegana przez nich jako Kopciuch lecz jedyny lek na Janusza ból…
Czy będzie happy end?
Możliwe…ale nie dla wszystkich…..

Minęło 15 lat od dnia gdy ujrzałam Go w drzwiach kawiarni i zmiękły mi kolana…..nadal mi miękna….Ale przy tym serce szaleje….

c.d.n.

Stworzono w Pamiętnik Pelasi |

Leave a reply

You must be logged in to post a comment.

  • Nawigacja

  • Kategorie

    Archiwum

     

    Profesjonalne bezpłatne statystyki www