Aktualności
kolejne 2 lata upłynęły…
21 maj 2008 napisane przez pelasia
Wybiegłam z nowego mieszkania po szybkie zakupy. Przecisnęłam sie przez maleńki przesmyk między budkami handlowymi…i przy wylocie zderzyłam się z kimś nagle…
-O rany!-parsknął śmiechem staranowany głos.
Spojrzeliśmy na siebie….To był Janusz. Oboje zdumieni, zdezorientowani…rzuciliśmy się sobie w ramiona ale miejsce było strasznie publiczne, w okolicy nowi znajomi…Uffff…
-Janusz, nie mogę teraz nawet rozmawiać…muszę uciekać…
Szybko zapisałam Mu na kartce swój numer telefonu komórkowego i pobiegłam szeptając: odezwij się jak najszybciej.
Zadzwonił następnego dnia. Akurat sama byłam w domu. Wziął wolne i przyjechał natychmiast do mojego nowego miasta. Wpadł do mojego mieszkania i natychmiast wylądowaliśmy sobie w objęciach. Jak zawsze nienasyceni, żądni najpierw siebie, później słów…
Ja dobiegałam 32 lat, on 40. Było o czym rozmawiać.
Powiedział, że jest w trakcie separacji z Wioletą, że urodził im się drugi syn. Ogólnie miał nadzieję na lepsze jutro i żal, że stracił mnie tamtej strasznej nocy 23 sierpnia 1993. Było wiele słów.
Przez dwa tygodnie reagował na każdy mój telefon, odrazu urlop i gnał do mnie.
Ale po dwóch tygodniach zamilkłam, nie zadzwoniłam więcej, zmieniłam numer. Znów zniknęłam.
Sądził, że chcę zachować małżeństwo, że wybrałam…więc czasem tylko kręcił się na ulicy przed moim blokiem….nigdy nie dostrzeżony.
W końcu dał za wygraną wierząc, że nie zapomnę o Nim…
Stworzono w Pamiętnik Pelasi |
Leave a reply
You must be logged in to post a comment.
