Aktualności

Subscribe to RSS feed

dokładnie rok później…

21 maj 2008 napisane przez pelasia

Krótko po rocznicy śmierci mojej Mamusi Bohdan wpadł na szalony pomysł podczas spaceru przy Urzędzie Miasta.
-Idziemy?-wskazał z uśmiechem na USC
-Yhm- przytaknęłam z radością.
To było szalone… Wtorek…my w dresach…
Nazajutrz byłam już Jego żoną. Szybko jednak okazało się, że mąż uznał iż fakt, że się ze mna ożenił wystarczy za wszystkie inne dowody miłości. Ale walczyłam o to, by moje małżeństwo było piękne. Tyle, że w pojedynkę. Jego rodzina była odwiecznym powodem sporów. Głównie dorosłe dzieci. Nikt mnie nie zaakceptował, najpierw dlatego że jestem w ich wieku…później powodów narastało aż przestało mnie to obchodzić ale…napięcie w realcjach małżeńskich rosło.
Zaszłam w ciążę ale Teściowa nagle wylądowała jako bezdomna, przygarnęłm Ją do siebie. robiła jednak zamieszanie w Naszym małżeństwie podburzając Nas do awantur.Postanowiłam, że musi opuścić moje mieszkanie ale dla mojego dziecka było już za późno. W wyniku stresu poroniłam i być może nigdy nie zostanę Mamą.
4 lata po ślubie ,latem kłócąc się z mężem po raz kolejny o Jego okropną córkę…mąż wulgarnie mnie zwyzywał, odbiłam piłeczkę nazywając tymi samymi słowami Jego córkę…
Wtedy mnie uderzył.
Na drugi dzień kazałam Mu się wynieść ale mnie ubłagał. Został, lecz między Nami nigdy nic już nie było jak wcześniej.
Wyjechałam do pracy w nadmorskim kurorcie i tam poznałam sympatycznego mężczyznę z którym nabrałam odwagi by…..zemścić się za ten cios. Zdradziłam męża i świetnie się bawiłam. Czułam, że już nigdy Go nie pokocham.
Po powrocie z pracy odważyłam się zadzwonić do Janusza… Przybiegł natychmiast. Przysięgał rozwód, że mnie kocha, że nigdy nie pozwoli mi umknąc….Było pięknie…cudowna jesienna noc…My znów w swoich ramionach… Od ostatniego spotkania minęło 5 lat…
Pasja nie wygasła ani na chwilę… Wciąż rozkwitała. Po kilkunastu spotkaniach….a kończył się rok 2005…zniknęłam.
Janusz zapukał do drzwi mojego mieszkania a tam obcy ludzie. Mówią Mu, że dawno się wyprowadziłam do jakiegoś miasta i nikt nie wie gdzie…
Wrzucił kwiaty do kosza pod blokiem. Nie powiedziałm Mu ani słowa…a przecież wiedziałam….

Dla Niego wszystko straciło znaczenie….

Stworzono w Pamiętnik Pelasi |

Leave a reply

You must be logged in to post a comment.

  • Nawigacja

  • Kategorie

    Archiwum

     

    Profesjonalne bezpłatne statystyki www