Main menu:

chmura łez…

maj 25/08

nie mam   doświadczenia w pisaniu blogów lecz… jeśli się nie spróbuje nigdy sie nie dowiemy jak smakuje i tak jest ze wszystkim w naszym życiu

z pierwszą miłością, wagarami, biwakiem, pierwszym pocałunkiem, ucieczką z domu, małżeństwem, wychowaniem dziecka, śmiercią bliskiej osoby itd.

Wróciłam z zakupów - bo przecież muszę je zrobić - wakacje syna i jego wyprawa to nie jest takie sobie byle co - a MM siedzi oglądając tv - z niesmakiem w głosie powiedział że zaraz udaje sie do łóżka - nic nowego bo od kiedy jest na tzw. oczekiwaniu na kontrakt to zrobił sie nie do zniesienia. Może to jeszcze potrwać kilka tygodni a ja muszę uzbroić się w cierpliwość bo jeśli ulegnę prowokacjom to jedynie moje serduszko na tym ucierpi. Nie potrafię spać po 10 godzin na dobę więc zostałam przy kompie a MM w najlepsze już chrapie.

Nie jest złym człowiekiem lecz … nie lubie małych dzieci ( wprost nienawidzi), muzyki nie słucha, usmiecha się sporadycznie i wogóle jest facetem odpychającym.

Niełatwo jest jego polubić a ja? A ja go kocham - tego gbura kocham! Za co ? a któż to wie za co - może za to że mimo tych wszystkich wad jest delikatnym facetem o gołębim sercu co nie przeszkadza mu nie pomóc cierpiącemu człowiekowi. Jest w nim dużo sprzeczności ale… nie potrafię przy nim cieszyć  z zakupów OK czasami bo nie potrafię już wytrzymać lecz.. On sukcesywnie zabija we mnie całą moja radość życia i przy nim widzę jak się starzeję i robię się taka nijaka.

Lubię jak wraca z pracy - pracuje na wyjazdach- wtedy jest inny - pełen życia i wiary w lepsze lecz teraz… nie potrafię przy nim się śmiać bo widze jak to go drażni.

Jakie jest na to lekarstwo?

Chyba nie ma.

Poczekam aż pojedzie na ten kontrakt.

Write a comment